Pograniczne tereny Orzesza, Ornontowic,  Dębieńska, Jaśkowic i Bełku dzisiaj całkowicie porośnięte lasem, były i są  bardzo ciekawym teren pod względem geologicznym  gdzie występujące rudy darniowe i węgiel kamienny zalegały prawie na powierzchni ziemi. Oprócz tych dwóch minerałów istniały również  wyrzuty skalne  występujące w postaci garbów czy niewielkich kopczyków skruszonego kamienia. Najwcześniej rozpoczęto eksploatację kamienia który posłużył do budowy chałup a z czasem   obiektów publicznych i przemysłowych. Wydobycie  i uzyskiwanie rudy w krótkim czasie doprowadziło do wytrzebienia okolicznych lasów, dlatego informacje o znalezionych w okolicy góry Ramża czarnych i kruchych kamieniach, które się palą  dając wysoką temperaturę musiały  być na początku XVII wieku  dla tutejszych hutników  nie lada przełomowym odkryciem. Dzięki tym czarnym  kamieniom  zwanym węglem udało się  ocalić okoliczne lasy od całkowitej degradacji  ale za to szybciej wyeksploatowano rudę i ostał się tylko węgiel kamienny, który na tych terenach zalegał bardzo obficie. Zmiany administracyjne polegające na przejęciu tych terenów przez państwo Pruskie po zakończeniu Wojen Śląskich w XVIII wieku, powodują że  minerały w tym przypadku i węgiel zostają objęte kontrolą państwową. Zainteresowanie państwa górnictwem stwarzało  nowe bardziej racjonalne warunki do gospodarowania  złożem co było  bardzo na czasie gdyż akurat rozpoczynał się wielki rozwój przemysłowy w Europie Zach.

Na przełomie XVIII i XIX zaczynają  się pojawiać na tych terenach pierwsze prawdziwe kopalnie i są to „Ciosek” w Dębieńsku i „Szczęście Antoniego” gdzie  wydobycie  wynosiło parędziesiąt ton rocznie przy max 30 m głębokości. Po jakimś czasie otwierane są następne takie jak” Concordia”, „Emilia” i „Honorata” w Orzeszu,” Pax” w Bełku,” Ludwig” i „ Gute Enigkeit”  w Dębieńsku. Żywot tych ówczesnych zakładów wydobywczych był  bardzo krótki gdyż węgiel wydobywano do momentu wystąpienia wód gruntowych. Właścicielami tych rachitycznych kopalń byli właściciele terenów na, których znajdowało się złoże  i najczęściej nie dysponowali odpowiednimi finansami na zakup maszyn pozwalających pracować na większych głębokościach.  Musiało minąć ponad 50lat zanim węglem Śląskim zainteresował się wielki kapitał międzynarodowy, który przy udziale finansowym państwa Niemieckiego rozpoczął prawdziwą ekspansję przemysłową na te tereny otwierając zakłady wydobywcze przy zastosowaniu najnowszych osiągnięć techniki. W latach 1890-1905 powstają Kopalnie Dębieńsko, Knurów i obecna Bolesław Śmiały  których głębokość sięgała już 1000m przy wydobyciu dochodzącym setki ton dziennie.

Po Awanturach Śląskich z lat 1919-21 akurat ta część Śląska dostała się pod zarządzanie nowo powstałego państwa Polskiego będącego w owym czasie  państwem „oraczy” (80% społeczeństwa zatrudniona  w rolnictwie) gdzie poza paroma manufakturami nie było w ogóle nowoczesnego rodzimego przemysłu . Dla regionu z tak dużą koncentracją nowoczesnego przemysłu jakim było ówczesne Autonomiczne Województwo Śląskie  było to bardzo nie wygodne gdyż gospodarka Polska nie była w stanie skonsumować jego produkcji. A szczególnie sytuacja stawała się groźna  przy wahaniach  koniunkturalnych  gospodarki światowej. Taka katastrofalna aura gospodarcza wytworzyła się w październiku 1929 roku kiedy bardzo głęboki kryzys gospodarczy ogarnął całą światową gospodarkę  rynkową. Wielki Kryzys bo tak go nazwano  spowodował spadek zainteresowania węglem co z kolei  zaowocowało dużym zmniejszeniem jego wydobycia i w konsekwencji masowymi zwolnieniami. Poziom bezrobocia w Polskiej części Górnego Śląska osiągnął w 1934 roku 20% i już się nie zmniejszył do aż czasu II Wojny św. Wynagrodzenia pracujących na Śląsku w przemyśle również zaczęły maleć i tak w 1931roku wyniosło176.67zł ,1932-170.57zł, 1934-121,02zł, na żywność wydawano aż 76%dochodów porównywalnie w Niemczech 44% a w USA-32%  . Przeciągające się bezrobocie  było szczególnie uciążliwe dla ludzi młodych ,nie mających żadnych perspektyw rozwojowych. Standardowy widok tamtych czasów to gromady młodych mężczyzn pasących kozy czy gęsi.

Dziś już nikt nie ustali kto pierwszy i w  jakim miejscu wybił ten rozpoczynający dzikie fedrowanie  bieda szybik, który pociągnął za sobą tysiące następnych tak  że nielegalne fedrowanie  wkrótce objęło cały ówczesny polski Górny Śląsk. Na opisywanym terenie ilość eksploatowanych dzikich (nielegalnych) szybików obliczano na 400, przy których pracowało do 1500osób. Młodzi mężczyźni łączyli się w trzy osobowe grupy i ruszali wczesnym wieczorem do lasu . Kopano otwory 2mx2m następnie nad taką „duklą” ustawiano kołowrót z wiadrem lub drewnianą skrzynią i dwóch „gwarków” kruszyło pokład a trzeci wyciągał , głębokość takiej dukli nie przekraczała 3m. Przed świtem zjawiała się wcześniej zapowiedziana furmanka , na którą ładowano od 1,5do 2,5t węgla za co płacono od 10 do 30zł  jeśli zostawała jakaś nadwyżka to sprzedawano ją przypadkowym odbiorcom gdzie za wózek ręczny płacono około 2zł. Tak sytuacja cenowa wyglądała na miejscu natomiast im dalej to było drożej i cena takiej  samej fury węgla w Częstochowie  wahała się od 60 do 100zł. Rozprowadzaniem nielegalnie uzyskanego węgla zajmowały się grupy furmanów tworząc nie formalne kolumny transportowe , które docierały z zakazanym urobkiem nawet na odległość 100km.  Przy relatywnie niskich dochodach ludności wysoka cena węgla była bardzo zaporowa i tylko 10%ludności wiejskiej paliło w swoich piecach węglem oczywiście poza Śląskim Okręgiem Autonomicznym. Po skończonej robocie kopiący siadali i kurzyli, a  następnie każdy wyciągał swoją kwaretkę  gorzołki i popijając dzielili robotę na następną noc. Wśród kopiących było sporo kobiet szczególnie wdów, których mężowie poginęli w I wojnie św a  o ,których państwo Polskie „jakoś zapomniało”  nie zapewniając  żadnych środków pomocowych. Aby zapobiec nielegalnemu wydobyciu węgla, który  powoli zaczął się stawać konkurencyjny dla węgla kopalnianego zaczęto tworzyć różnego rodzaju komanda i formacje strażników uzbrojone w pałki i broń palną  ,których celem była walka z kopaczami. Najlepszym obrońcą przed różnego typu strażnikami i policją, która również bardzo aktywnie  włączyła się w ściganie kopiących, była noc kiedy nikt poza kopaczami nie odważył się wejść do lasu, dlatego te nocne fedrowanie stało się tak popularne. Niestety po nocy przychodził dzień wtedy to  policja i jej pomocnicy nękali w różny sposób kopiących, ci oczywiście nie byli dłużni swym prześladowcom .iDlatego starcia z udziałem pałek , stylisk od łopat, kamieni były bardzo częstym zjawiskiem. W 1937 roku podczas jednej z takich bójek w Dębieńsku został zastrzelony przez strażnika 22letni mężczyzna. Dla lokalnej społeczności  to tragiczne wydarzenie było szokiem, który zrodził żądzę odwetu szczególnie w kręgach młodego pokolenia rozgoryczonego niekończącym się bezrobociem i biedą.  Pogrzeb zastrzelonego przerodził się w wielotysięczną manifestację sprzeciwu wobec istniejącej sytuacji, władze lokalne przewidując taki scenariusz wydarzeń ściągnęły dodatkowe oddziały policji w obawie przed zamieszkami, które jednak zostały zignorowane przez pokojowo zachowujący się tłum. Zbieranie jagód czy grzybów leśnych bez wykupienia odpowiedniego pozwolenia było również zakazane dlatego dzieci, które bez tego pozwolenia próbowały zbierać to leśne runo na widok leśniczego zajmującego się sprawdzaniem wymaganych pozwoleń  panicznie uciekały. Podczas takich ucieczek były tragiczne przypadki wpadnięcia nieświadomego dziecka do starych szybików, które z reguły kończyły  śmiercią.

Od 1938 roku dzikie fedrowanie powoli zaczyna opadać na co ma zasadniczy wpływ sytuacja gospodarcza w Niemczech, które po Rewolucji Narodowo Socjalistycznej wchodzą w okres dynamicznego wzrostu gospodarczego rodzącego duże zapotrzebowanie na siłę roboczą. Wykorzystując koniunkturę   po Niemieckiej stronie czyli w Gliwicach, Bytomiu czy Zabrzu zaczęło się masowe przechodzenie na drugą stronę granicy gdzie czekała praca za godne wynagrodzenie. W przeddzień wybuchu II Wojny Światowej  na Niemieckim Śląsku pracowało nie mniej niż 30 tyś osób z Polskiego Śląska.

Dzisiaj kiedy od tamtych co najmniej traumatycznych czasów minęło ponad 70 lat większość tych szybików biedy w stanie nieco spłyconym uchowała się a to dzięki temu, że znajdują się na obszarach leśnych, który stał się naturalnym konserwatorem owych dukli.

Źródło: www.jaskolkaslaska.eu

Autor: Marian Kulik

Tematyka
Regiony